Tożsamość bez etykiet
Muzyka Ucha Trzeciego nie przypomina modelu festiwalowego, klubowego ani kuratorskiego. Zdarza się w miejscach instytucjonalnych i pozainstytucjonalnych. Wciąga publiczność, muzyków różnych generacji, improwizatorów, klasyków, eksperymentatorów, czasem ludzi spoza środowiska.
Można opowiadać jej historię przez pryzmat lat, miejsc i koncertów – ale bardziej pasuje do niej język procesów niż chronologii. To żywa, ewoluująca forma, która zaczęła się w podziemiu lubelskiej sceny niezależnej, a dziś funkcjonuje jako rozgałęziony organizm – mobilny, relacyjny i wciąż nienazwany do końca.
Poza miastem, poza sceną, poza etykietą
Choć projekt wyrósł w Lublinie, nie zamknął się w granicach miasta. Ważną częścią jego historii są sesje wyjazdowe, gdzie muzyka mogła rozbrzmiewać w innym rytmie, z dala od stałych struktur. Dwa szczególnie znaczące wydarzenia to: Sucha Beskidzka – u Wincza: miejsce, gdzie powstały nagrania pozbawione scenicznej presji, zanurzone w przestrzeni spotkania i krajobrazu, m.in. album Skawa.
Nowica 66 – górska przystań, w której działa L.A.S. LAB, pracownia twórcza Fundacji. To tutaj muzyka stała się procesem rozciągniętym w czasie, z dala od miejskiego tempa, w otoczeniu natury i wolności.
Projekt miał też swoje satelity koncertowe. Jednym z nich była trasa Liba Villavecchia Trio, zorganizowana w ramach Muzyki Ucha Trzeciego – pokazująca, że energia tego przedsięwzięcia potrafi krążyć w różnych konstelacjach geograficznych i personalnych.
Lublin jako punkt zapalny
Choć projekt rozwinął się szerzej i rozlał się poza Lubelszczyznę, jego korzenie są jednoznacznie zakorzenione w Lublinie. To tutaj odbyły się pierwsze sesje, to tutaj pojawili się pierwsi uczestnicy, to tutaj powstawały miejsca, które na pewien czas stały się nieformalnymi punktami na mapie polskiej improwizacji.
Koncerty i spotkania odbywały się w różnorodnych przestrzeniach miejskiej tkanki kultury: Piwnice i Sala Czarna Centrum Kultury, Mała Scena Chatki Żaka, Klub Muzyczny w Centrum Spotkania Kultur.
Ale Muzyka Ucha Trzeciego kwitła również (a może przede wszystkim) tam, gdzie nikt nie spodziewałby się koncertów: w niedużych mieszkaniach w starych lubelskich kamienicach. Kamienica Cudów i TrzyMaj stały się tymczasowymi azylami dla muzyki niewymuszonej, intymnej, eksperymentalnej. To właśnie tam odbyło się wiele spotkań, prób i nagrań, które dziś można traktować jak archiwum żywej sceny.
Muzyka Ucha Trzeciego – historia dźwięku, który dojrzewał poza strukturami
Opisać projekt Muzyka Ucha Trzeciego to jak próbować uchwycić improwizację w słowach – można zbliżyć się do istoty, ale nie da się jej zatrzymać ani uprościć. Od 2014 do 2022 roku pod tą nazwą – choć nie zawsze wtedy używaną – kryły się wydarzenia różne w formie, skali, estetyce i przestrzeni. Czasem przypominały koncerty, innym razem były sesjami intuicyjnych spotkań, rejestracjami z udziałem publiczności albo wolnymi zlotami muzycznych nomadów. Łączyła je jedna rzecz: potrzeba działania tu i teraz, poza schematem, poza gatunkiem, poza instytucją.
Na początku nic nie wskazywało, że powstanie projekt o tak wielowymiarowym zasięgu. Pierwsze wydarzenia wyrastały spontanicznie w środowisku lubelskiego zespołu Tatvamasi, którego lider Grzegorz Lesiak poszukiwał form muzycznych niewymagających kostiumu ani zapisu. To były sytuacje półprywatne, czasem nieplanowane, inicjowane bardziej z potrzeby ducha niż ambicji producenckich. Spotykali się muzycy, instrumenty i energia – reszta działo się sama.
Z czasem jednak te doraźne zdarzenia zaczęły przekraczać ramy działalności zespołu. Improwizacje ewoluowały, a wraz z nimi rosła społeczność gotowa uczestniczyć w muzyce niepodporządkowanej formalnym strukturom. Projekt usamodzielnił się krok po kroku, najpierw nieformalnie, potem jako wydarzenie o własnej tożsamości. Dziś funkcjonuje jako niezależna platforma twórcza pod szyldem Fundacji L.A.S. Listening and Sounding, współtworzonej przez Grzegorza Lesiaka i Piotra Damasiewicza. To właśnie fundacja jest obecnie ramą organizacyjną i ideową przedsięwzięcia, choć jego duch, tak jak na początku, pozostaje wolny.